PRZYKŁADY Z ŻYCIA WZIĘTE...
Złodzieje włamali się do samochodu Peugeot 607 Coupe. Wyłamali zamek (uszkadzając drzwi)
i próbowali ukraść fabryczne radio, co im się nie udało, ale wyjmując je uszkodzili deskę
rozdzielczą, a potem pokiereszowali ostrym narzędziem fotele pokryte skórą.
Właściciel zgłosił rzecz na policję i - mając Autcasco - do ubezpieczalni.
Ta odmówiła wypłaty odszkodowania w wys. ok. 40 tys. zł. uzasadniając to tym,
że do takiego zdarzenia nie mogło dojść ponieważ radioodbiornik był fabryczny
i pasujący tylko do tego - rzadko spotykanego modelu samochodu, a takiego sprzętu złodzieje nie kradną. I to mimo oględzin i notatek policyjnych
potwierdzających zdarzenie. Koszty: wpis od 40 tys. zł. = 3.200,
- adwokat = 6.000 - 8.000,- plus koszty ekspertyz itp.
Pan D. - będąc lekko wstawionym - wysiadał z tylnej kanapy
2-drzwiowego samochodu przez drzwi kierowcy (kierowca wysiadł
wcześniej z samochodu), ponieważ na fotelu pasażera obok kierowcy
siedziała osoba z niedowładem nóg. Znajdujący się w poobliżu policjant przystąpił do legitymowania pana D. Ten podał mu okładkę z wszystkimi dokumentami. Funkcjonariusz "wyłuskał" z niej prawo jazdy i oświadczył, że je zatrzymuje, ponieważ pan D. kierował samochodem w stanie "po użyciu" - przecież widział go wysiadającego zza kierownicy! Na nic zdały się tłumaczenia, że jest pasażerem samochodu
a nie kierowcą, że wysiadał z lewej strony bo...(patrz j/w), nie pomogły też wyjaśnienia kierowcy
i drugiego pasażera owego pasażera - pan D. stracił prawo jazdy. Odzyskał go prawie po pół roku,
po rozprawie, gdzie został oczywiście uniewinniony. Może teraz sądownie dochodzić odszkodowania, jeśli potrafi sformułować pozew i roszczenie, ma czas i pieniądze na procesowanie się ze Skarbem Panstwa.
Pani F. nabyła u dealera samochód z napędem na 4 koła dobrej i drogiej marki. Problemy zaczęły się już drugiego dnia po zakupie, ponieważ korek wlewu paliwa
zaciął się i nie można było zatankować. W dodatku komputer pokladowy
też szwankuje więc pani F. boi się jeździć. Dealer twierdzi że to pani F.
wszystko popsuła i nie poczuwa się nawet do ściągnięcia samochodu
do serwisu ( tego typu samochody nie można holować, jedynie
przewozić na lawecie). Niejako "przy okazji" okazało się że dealer
zamontował opony zimowe niezgodne ze specyfikacją samochodu ( do auta osobowego, a nie terenowego) i to w dodatku niewłaściwe (zły kierunek obrotu!). Teraz idzie w zaparte i nie reaguje już na żadne wezwania. Telefony do Warszawy - do przedstawiciela koncernu na Polskę też na nic się zdają. Pomóc może tylko prawnik...



|
|
projekt i wykonanie: ArtJoker.pl